Blog > Komentarze do wpisu
Początek nowego...?

ustaCałą sobotę spędziliśmy na gadu. Prawie. [W przerwie byłem na imieninach ojca. Nic specjalnie ciekawego więc nie będę tego komentował] Rozmawialiśmy o wszystkim. O tym co było, co jest co może być, o tym co czujemy i jak czujemy. Jak ja czuję, jak czuje Ona. Wszystko się zmienia. Cały czas. Jest nadzieja. Znika i pojawia się. To nie jest gra. Po prostu rozmawiamy. Zresztą w tej grze nie mogłoby być zwycięzców, gdyby wygrało tylko jedno z nas. Sęk w tym, że my chyba nie gramy w przeciwnych drużynach. Właściwie to chyba gramy w duecie.

W niedzielę widziałem Ją. Widziałem się z Nią. Siedzieliśmy w pokoju. Jej koleżanka wyszła. Coś tam mruczałem. Próbowałem Jej tłumaczyć matematykę. Prawdopodobieństwo i kombinatorykę. Okazało się, że rozumie wszystko, wbrew deklarowanej całkowitej niewiedzy. I potem w końcu przyszła pora żeby wyjść. Spojrzałem na Nią, właściwie na Jej dłonie. I pochyliła się. I wystarczyło. I miałem ochotę, żeby ta chwila trwała. A potem przytuliłem Ją z całej siły i mogłem gładzić Jej gładką szyję i karczek i składać na nim kolejne pocałunki. A potem wstała i zapaliła papierosa i usiadła na oknie, a ja poczułem, że jest gorzej niż było, że teraz to już w ogóle wszystko jest pomieszane. I co mogłem zrobić jeśli nie przytulić się do Niej. Dobrze wygląda z papierosem - kręcąco - szkoda, że to taki szkodliwy nałóg.

Poszliśmy do zwyczajowego miejsca. Po drodze opowiadaliśmy sobie różne rzeczy, historie, co chcielismy kiedyś powiedzieć, a czego nigdy nie powiedzieliśmy. Co mogłoby ale się tak naprawdę nigdy nie zdarzyło. Usiedliśmy przy stoliku przy piwie i rozmawialiśmy. Ruszając ustami, niewydając głosu. Czy coś się zmieni. Coś już się zmieniło.

poniedziałek, 04 grudnia 2006, sumbody
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2006/12/04 15:40:02
Kurcze, trzymam kciuki! Z całej siły! Niech Wam się uda!
-
2006/12/05 10:25:33
Rozmawiacie byles u Niej moze jeszcze nie wszystko stracone ?