|
Blog > Komentarze do wpisu
Początek nowego...?
W niedzielę widziałem Ją. Widziałem się z Nią. Siedzieliśmy w pokoju. Jej koleżanka wyszła. Coś tam mruczałem. Próbowałem Jej tłumaczyć matematykę. Prawdopodobieństwo i kombinatorykę. Okazało się, że rozumie wszystko, wbrew deklarowanej całkowitej niewiedzy. I potem w końcu przyszła pora żeby wyjść. Spojrzałem na Nią, właściwie na Jej dłonie. I pochyliła się. I wystarczyło. I miałem ochotę, żeby ta chwila trwała. A potem przytuliłem Ją z całej siły i mogłem gładzić Jej gładką szyję i karczek i składać na nim kolejne pocałunki. A potem wstała i zapaliła papierosa i usiadła na oknie, a ja poczułem, że jest gorzej niż było, że teraz to już w ogóle wszystko jest pomieszane. I co mogłem zrobić jeśli nie przytulić się do Niej. Dobrze wygląda z papierosem - kręcąco - szkoda, że to taki szkodliwy nałóg. Poszliśmy do zwyczajowego miejsca. Po drodze opowiadaliśmy sobie różne rzeczy, historie, co chcielismy kiedyś powiedzieć, a czego nigdy nie powiedzieliśmy. Co mogłoby ale się tak naprawdę nigdy nie zdarzyło. Usiedliśmy przy stoliku przy piwie i rozmawialiśmy. Ruszając ustami, niewydając głosu. Czy coś się zmieni. Coś już się zmieniło. poniedziałek, 04 grudnia 2006, sumbody
TrackBack
|
|