|
Blog > Komentarze do wpisu
Środa
Kto by pomyślał, że w końcu wyduszę z siebie te dwa słowa. Kocham Cię - poszło, nie powiem, że łatwo ale łatwiej niż mógłbym przypuszczać. Z tego co wiem to bardziej tylko namieszałem niż sprawę wyjaśniłem ale dzieki temu czuję się chyba lżej, może nie lżej ale przynajmniej to jedno jest już wyjaśnione. Dialog (lekko skorektowany, bo na pasjonującym szkoleniu, które miało miejsce przed chwilą przypomniałem sobie kilka szczegółów - dobrze oddających moją "osobę"): - Nigdy nie byłem dobry w te klocki i właściwie to nie do końca wiem jak zacząć... [wiem wielokropek jest taki pretensjonalny] - ... - Właściwie to chyba dobrze wiesz co chcę Ci powiedzieć, więc może zrobię z tego dwie wiadomości, jedna, która może być dobra ze względu na drugą. - Zacznij od drugiej - No więc to druga to, jakbym miał to ująć eufemistycznie, mam do Ciebie słabość, a gdybym nie ujmował tego tak eufemistycznie tylko mówił tak całkiem wprost, to zakochałem się w Tobie... Za to ta pierwsza to fakt, że wyjeżdżam, wyprowadzam się (whatever) co na pewno ułatwi sytuację ze względu na fakt, że Ty jesteś z nim i po tym co powiedziałem na pewno nie bedziesz miała specjalnej ochoty mnie zbyt często widywać... (chyba trochę przegadałem to ale tak już mam) - I ta pierwsza jest dobra? Powiedz, jakie to uczucie kiedy mogłeś coś mieć i to straciłeś - ... (paskudne, właściwie beznadziejnie się czuję) nienajlepsze (zresztą co ja mam powiedzieć) A potem okazało się, że zdrowo namieszałem, i że OnA wiedziała już od dwóch tygodni co chcę Jej powiedzieć co nie zmieniało faktu, że i tak było już za późno więc tak jakby wyjaśniłem w końcu o co mi chodzi co tak naprawdę niczego nie rozwiązało tylko namotało Jej w głowie [nie czuję się wcale dobrze z tego powodu]. A potem zaczęła się nerwowo bawić dłońmi i ja zrobiłem to co powinienem i chciałem już dawno zrobić. Wziąłem Ją za dłonie i przytuliłem do siebie wtulając twarz w Jej Włosy gładząc Ją palcami po szyi i karczku. I to było takie pożegnanie właściwie, bo wszystko co potem powiedzieliśmy nie warte jest pisania, bo nie miało już znaczenia. I skończyło się. Wcale nie jestem szczęśliwy. Będzie może łatwiej ale wcale nie lepiej. środa, 29 listopada 2006, sumbody
TrackBack
Komentarze
czarna763
2006/11/29 16:11:43
Wiem co czujesz pozdrawiam
2006/11/29 16:31:29
Straszna pustka. Jeśli mielibyśmy być przyjaciółmi to najbardziej popieprzonymi. Wciąż Ją kocham, ja sam chyba też nie jestem Jej do końca obojętny ale to znowu nieczego nie ułatwia. Już się zastanawiamy kiedy się znowu spotkamy. To jakieś wariactwo ale ja nigdy nie twierdziłem, że jestem normalny...
|
|